Autor Wątek: Zielone Certyfikaty  (Przeczytany 4497 razy)

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Zielone Certyfikaty
« dnia: Październik 31, 2012, 11:50:47 pm »
Ze strony eko-vat.eu ściągnąłem następującą informację o zielonych certyfikatach:
"
W przyszłym roku obowiązek umarzania zielonych certyfikatów będzie wynosił 12 proc. końcowego zużycia energii elektrycznej i ma stopniowo rosnąć do 20 proc. w roku 2021.

Minister Gospodarki podpisał wczoraj, 18 października 2012 roku, rozporządzenie dotyczące m.in. szczegółowego zakresu obowiązków uzyskania i przedstawienia do umorzenia zielonych certyfikatów. Rozporządzenie wejdzie w życie 31 grudnia 2012 roku i zastąpi przedmiotowe rozporządzenie z 14 sierpnia 2008 roku.

- Rozporządzenie zakłada zwiększenie obowiązku w zakresie udziału energii z odnawialnych źródeł energii w roku 2013 do poziomu 12 proc. i coroczny wzrost w kolejnych latach o jeden punkt procentowy – powiedział Janusz Pilitowski, dyrektor Departamentu Energii Odnawialnej Ministerstwa Gospodarki.

Rozporządzenie w zakresie obowiązku umarzania zielonych certyfikatów sięga 2021 roku, w którym ów obowiązek ma wynosić 20 proc. końcowego zużycia energii elektrycznej. W stosunku do obowiązującego rozporządzenia Ministra Gospodarki z 2008 roku zmiana jest znaczna, bo ono mówi, że w latach 2013-2017 obowiązek umarzania zielonych certyfikatów wzrasta z 10,9 proc. do 12,9 proc.

- To rozwiązanie jest odpowiedzią Ministra Gospodarki na zjawisko nadpodaży świadectw pochodzenia energii. (…) Poprzez wydanie tego rozporządzenia Minister Gospodarki działa moim zdaniem na rzecz likwidacji ryzyka nadpodaży świadectw pochodzenia jako zjawiska trwałego. W roku 2013 obowiązek jest podwyższany z 10,4 proc. do 12 proc. co moim zdaniem powinno spowodować to, że w wyniku wydania rozporządzenia zjawisko nadpodaży świadectw pochodzenia nie powinno wystąpić – ocenił Janusz Pilitowski.

Nowe rozporządzenie wprowadza też m.in. definicję drewna pełnowartościowego i przewiduje brak wsparcia (zielonych certyfikatów ) za produkcję energii elektrycznej z takiego drewna, a zatem ma ukrócić spalanie drewna pełnowartościowego przez energetykę zawodową.

- Skierowanie strumienia drewna pełnowartościowego, które do tej pory wykorzystywane było do celów energetycznych do szeroko rozumianego przemysłu drzewnego przyniesie większą korzyść gospodarce. Wielokrotnie spotykałem się z przedstawicielami przemysłu drzewnego, papierniczego, którzy podkreślali, że sytuacja wykorzystania drewna pełnowartościowego ( przez energetykę –red.) wpływa bardzo negatywnie na kształtowanie się cen drewna na inne cele przemysłowe, głównie w przemyśle meblarskim, papierniczym – mówił Janusz Pilitowski."

Mam pytanie, czy któryś z forumowiczów ma jakieś doświadczenie z zielonymi certyfikatami? Jak się je wystawia itd.?
Oszczędzaj Energię!

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Odp: Zielone Certyfikaty
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 09, 2012, 11:14:20 pm »
 Proponowane zapisy ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE) spowodują nieopłacalność inwestycji w energetykę wiatrową - stwierdza raport sporządzony przez firmę doradczą PwC dla Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Prezentując we wtorek raport partner w PwC Piotr Łuba podkreślił, że jeżeli ustawa wejdzie w życie w proponowanej obecnie formie, to tylko w wyjątkowo sprzyjających warunkach - niskim koszcie budowy i przyłączenia do sieci oraz dobrym wietrze - inwestycja będzie opłacalna, choć w niewielkim stopniu.

Łuba wyjaśnił, że zawarta w raporcie analiza opiera się na zbadaniu budowy i eksploatacji średniej wielkości farmy wiatrowej - o mocy 50 MW - przy średnich kosztach budowy i przyłączenia oraz średnim wietrze - 2100 godzin pracy z pełną mocą rocznie.

"Wyniki symulacji wskazują na zwrot z tej inwestycji poniżej kosztu kapitału. Tylko w bardzo korzystnych warunkach uzyskujemy bardzo niewielki zwrot powyżej zera. Można powiedzieć, że jeśli ustawa nie zostanie zmieniona przed wprowadzeniem w życie, nie należy się spodziewać inwestycji w wiatr w Polsce. Jeżeli będą następowały, to tylko w wyjątkowych okolicznościach" - stwierdził Łuba.

Według raportu PwC, najbardziej problematyczne zapisy z punktu widzenia inwestycji to określenie maksymalnej ceny sprzedaży, wprowadzenie stałej opłaty zastępczej bez indeksacji czy ograniczenie okresu wsparcia do 15 lat. "Wszystkie te proponowane zmiany powodują zdjęcie części zwrotu inwestora. Każda z osobna może mieć sens, ale po zsumowaniu dla inwestora nie zostaje już nic albo tak mało, że nie ma powodu, aby inwestował" - ocenił Łuba.

Prezes PSEW Krzysztof Prasałek podkreślał, że branża energetyki odnawialnej jest mocno zależna od decyzji politycznych, więc jeśli nie będą one oparte na zasadach biznesowych, nie ma szans osiągnięcia celów w polityce energetycznej, jakie postawił sobie rząd.
"Stoimy przed niebezpieczeństwem totalnego załamania rynku energetyki odnawialnej, rynku, który do dziś przyniósł 15 mld zł prywatnych inwestycji, 2,5 tys. MW jedynych nowych mocy w systemie energetycznym" - mówił Prasałek, podkreślając, że ustawa o OZE powinna jednak jak najszybciej wejść w życie. "Poprawmy to, co się da poprawić, nie są to duże zmiany, ale bardzo istotne" - mówił.

Opracowany w ministerstwie gospodarki projekt ustawy o OZE jest obecnie w konsultacjach międzyresortowych. Wicepremier Waldemar Pawlak ocenił w poniedziałek, że obecny system, w którym wsparcie dla wszystkich rodzajów OZE jest takie samo, daje przewagę energetyce wiatrowej. W jego opinii, w ostatnich dwóch latach nastąpiła "eksplozja" tego segmentu, a Polska doszła do poziomu, w którym dla równowagi systemu energetycznego konieczne jest "przyhamowanie" rozwoju tej części OZE.

Projekt ustawy zakłada, że poziom wsparcia finansowego dla OZE będzie się różnił w zależności od rodzaju źródła energii, a wsparcie to będzie określane za pomocą współczynnika korekcyjnego. Im wyższy współczynnik, tym wyższe wsparcie; w razie potrzeby będzie można współczynnik zmieniać.

Branża energii odnawialnej wielokrotnie zgłaszała już zastrzeżenia pod adresem projektu, dotyczące przede wszystkim braku waloryzacji opłaty zastępczej, oraz propozycji, by w razie sprzedaży "zielonej" energii po cenie wyższej niż ustalona, producent tracił prawo do tzw. zielonych certyfikatów.

źródło: PAP
Oszczędzaj Energię!

Aud

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Zobacz profil
Odp: Zielone Certyfikaty
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 06, 2012, 08:25:14 am »
Świadectwa pochodzenia energii ze źródeł odnawialnych przekroczyły kolejną psychologiczna granicę. Spadku nie powstrzymało nawet wejście w życie nowego rozporządzenia podwyższającego obowiązkowy udział zielonej energii od przyszłego roku.
We wtorek indeks zielonych certyfikatów notowanych na Towarowej Giełdzie Energii spadł po raz pierwszy w historii poniżej 196,50 zł/MWh. W pewnym momencie prawa można było kupić nawet po 193 zł/MWh. To już prawie 100 zł/MWh taniej od opłaty zastępczej, która wyznacza maksymalną cenę papierów.

Spadków nie zatrzymało nawet nowe rozporządzenie ministra gospodarki z 18 października 2012 roku w sprawie szczegółowego zakresu obowiązków uzyskania i przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia […].Wchodzące w życie 31 grudnia 2012 roku przepisy podwyższają obowiązkowy udział „zielonej” energii elektrycznej w przyszłym roku do 12 proc., i dalej co roku o kolejny 1 p.p., aż do 20 proc. w 2021 roku. Przy obecnym obowiązku zakupu 10,4 proc. „zielonej” energii taki spadek jej ceny oznacza zmniejszenie kosztów energii o ok. 10 zł/MWh w rachunkach odbiorców końcowych. Spadające notowania są jednak dużym problemem na wytwórców energii z OZE, którzy nie zabezpieczyli sobie sprzedaży umowami długoterminowymi, a ponoszą koszty obsługi kredytu inwestycyjnego.

za cire.pl

w_BGK

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 67
    • Zobacz profil
Odp: Zielone Certyfikaty
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 18, 2013, 02:01:00 pm »

Według najnowszych danych Urzędu Regulacji Energetyki na koniec III kw. 2012 r. w rejestrze wytwórców energii elektrycznej znajdowało się 1697 instalacji produkujących odnawialną energię. 19 największych elektrowni kontroluje 70 proc. rynku odnawialnej energii – policzył Instytut Energetyki Odnawialnej
– Dla porównania liczba instalacji OZE w Niemczech w 2011 r. przekroczyła 4 mln, spośród których aż 65 proc. stanowią osoby fizyczne, czyli gospodarstwa domowe i rolnicy oraz deweloperzy mieszkaniowi – mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Zaledwie 13 proc. niemieckiego rynku OZE pozostaje w rękach dużych firm energetycznych, a 11 proc. zarządzają fundusze inwestycyjne.

W Polsce proporcje są odwrotne, a rynek jest uznawany za skrajnie skoncentrowany. Według danych zebranych przez IEO aż 68,8 proc. wsparcia w postaci zielonych certyfikatów płynie do zaledwie 19 elektrowni kontrolowanych przez gigantów: PGE, Tauron i Energę, czyli grupy energetyczne pozostające w rękach Skarbu Państwa, oraz zagranicznych inwestorów, takich jak francuskie EDF, GDF Suez i niemieckie RWE. Do garstki koncernów w 2012 r. trafiła więc większość z ok. 4,3 mld zł wsparcia dla producentów czystej energii. Pieniądze najszerszym strumieniem popłynęły do 10 elektrowni współspalających węgiel z domieszką biomasy, sześciu elektrowni wodnych, dwóch elektrowni wiatrowych i jednej biomasowej. To siłownie z przynajmniej 1-proc. udziałem w rynku OZE.

Efekt? Zdaniem Michała Ćwila, dyrektora generalnego Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej, nasz rynek OZE ma charakter oligopolu, co nigdy nie jest korzystne dla klientów. – Mamy do czynienia z dążeniem przez kilka grup energetycznych i właścicieli dużych elektrowni do całkowitej kontroli cen zielonych certyfikatów – ocenia Michał Ćwil. – Dziś na rozwoju dużej scentralizowanej energetyki wykorzystującej biomasę traci przede wszystkim przemysł wykorzystujący drewno, którego ceny hurtowe w Polsce w ostatnich latach wzrosły ponaddwukrotnie – dodaje dyrektor generalny PIGEO.

Duża nadwyżka zielonych certyfikatów przyznawanych za każdą megawatogodzinę (MWh) wyprodukowanej energii z OZE zdusiła cenę papieru na Towarowej Giełdzie Energii. To zaś cementuje obecny stan, bo sprawia, że inwestowanie w nowe i niewielkie źródła energii przestaje być opłacalne.
Produkcję energii z przydomowych mikroelektrowni mogłaby rozruszać nowa ustawa o OZE będąca częścią trójpaka energetycznego, ale prace nad jej przyjęciem się opóźniają. W ubiegłym tygodniu rozpoczęły się za to prace nad małym trójpakiem ustaw energetycznych. Zdaniem Koalicji Klimatycznej proponowana regulacja utrzymuje status quo na rynku OZE – obywatele wciąż nie otrzymają prawa do produkcji energii.

– Pomimo licznych zapewnień, że powstanie energetyki obywatelskiej jest kluczowe, propozycja poselska nie zawiera żadnych rozwiązań ułatwiających wytwarzanie energii w mikrogeneracji ani jej sprzedaży do sieci – mówi Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju, ekspert Koalicji Klimatycznej.

Grzegorz Wiśniewski zwraca uwagę, że utrzymywanie obecnego systemu wsparcia dla OZE może doprowadzić do tego, że najwięksi gracze na rynku będą jeszcze rosnąć. Powód – osłabienie niezależnych inwestorów będzie sprzyjać koncernom energetycznym, które będą mogły przejmować istniejące projekty OZE.

za gazetaprawna.pl

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Odp: Zielone Certyfikaty
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 29, 2013, 07:57:51 am »
Oprócz problemów z ustawą OZE branżę energetyki odnawialnej w ostatnim okresie absorbuje jeszcze jeden problem – spadające ceny zielonych certyfikatów. Załamanie cen zielonych certyfikatów może zmieść z rynku całą branżę.
Rok temu zielone certyfikaty kosztowały na TGE ponad 280 zł, a na czwartkowej sesji już tylko 150 zł. Gazeta zwraca jednocześnie uwagę, że w czwartek ich wartość na TGE spadała do poziomu 150 zł ze 170 zł.

Przedstawiciele firm działających na rynku OZE podkreślają że ze sprzedaży zielonych certyfikatów uzyskiwały one dotychczas sporo ponad połowę swoich przychodów, a , prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej mówi, że załamanie cen zielonych certyfikatów może zmieść z rynku całą branżę.
Na rynku pojawiają się różne opinie na temat przyczyn gwałtownego spadku cen certyfikatów. Specjaliści tłumaczą to nadpodażą na tym rynku, ale pojawiają się i tacy, którzy twierdzą, ze to efekt manipulacji i celowych posunięć kupujących. Analizując w „PB” przyczyny nadpodaży certyfikatów, Grzegorz Górski prezes GdF Suez Polska zwraca uwagę na fakt, że w poprzednich latach cena zielonych certyfikatów była bardzo zbliżona do opłaty zastępczej, w efekcie czego niektóre firmy, zamiast kupować i umarzać certyfikaty, płaciły opłatę, a to doprowadziło do nadwyżki. Według niego rozwiązaniem jest interwencja na rynku certyfikatów ze strony NFOŚiGW, do którego płyną pieniądze z opłat zastępczych. Fundusz powinien przeznaczyć je na ustabilizowanie cen.

W ocenie Grzegorza Wiśniewskiego, szefa Instytutu Energetyki Odnawialnej, nadpodaż to efekt złego systemu wsparcia dla OZE. Podkreśla on, że 60 proc. certyfikatów generuje współspalanie. Według niego w tej sytuacji jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest ograniczenie wsparcie dla współspalania do pięciu lat od momentu uzyskania pierwszego certyfikatu. Jak wylicza, wówczas już w przyszłym roku na rynku certyfikatów pojawi się nadwyżka popytu na poziomie około 1,5 TW, a już w tym roku ich ceny pójdą w górę.

źródło: puls biznesu
Oszczędzaj Energię!

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Odp: Zielone Certyfikaty
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 04, 2013, 08:16:27 am »
Zdaniem analityków oszczędności z tytułu spadku cen zielonych certyfikatów dwóch największych sprzedawców prądu w Polsce, PGE i Tauronu, przekroczą w 2013 r. pół miliarda złotych - informuje Dziennik Gazeta Prawna (DGP).

Według Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej (PIGEO) oszczędności powinny przełożyć się na obniżkę cen energii. Stało się tak częściowo, gdyż tańsze zielone certyfikaty były jednym z powodów utrzymania cen prądu w czterech państwowych firmach energetycznych.

Gazeta donosi jednak, że mimo spodziewanych niższych kosztów, RWE Polska podniosła ceny energii. Spółka zapewnia, że nie nabija klientów w butelkę, a podnoszone zarzuty odnoszą się do sytuacji chwilowej.

Zdaniem PIGEO mimo zwiększonego obowiązku zakupu zielonych certyfikatów koszty z tytułu wsparcia rozwoju odnawialnych źródeł energii w 2013 r. będą dla sprzedawców energii mniejsze, gdyż w ciągu roku cena certyfikatu spadła z 280 zł/MWh do nawet 130 zł/MWh.

Dyrektor generalny PIGEO Michał Ćwil informuje, że rzeczywiste oszczędności z tytułu zakupu świadectw pochodzenia znane będą dopiero w marcu 2014 r., kiedy ustawowo mija termin rozliczenia przez sprzedawców obowiązków za 2013 r.

źródlo: reo.pl
Oszczędzaj Energię!

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Odp: Zielone Certyfikaty
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 25, 2013, 01:23:18 pm »
Dyskusja dotycząca nowej ustawy o odnawialnych źródłach energii pominęła w dużym stopniu najważniejszą kwestię, która ma wpływ na cały sektor energetyczny: istniejący obecnie system jest niezgodny z prawem europejskim w aspektach, które mogą przynieść poważne skutki - pisze Randy Mott, prezes zarządu CEERES Sp. z o.o.

Pierwsza część artykułu

W obecnym programie „zielonych certyfikatów” występują dwa problemy związane z zasadami przyznawania pomocy państwa. W sumie problemy te wpływają na ok. 70% przyznanych certyfikatów, dlatego niedopuszczalne jest zignorowanie tej poważnej sytuacji. Po pierwsze, wsparcie na współspalanie węgla i biomasy na poziomie pełnej wartości programu wsparcia zapewnia niewspółmierny zysk ekonomiczny podmiotom wykorzystującym proces współspalania i zakłóca konkurencję. Zgodnie z zasadami konkurencji jedna technologia nie może być traktowana w sposób rażąco bardziej uprzywilejowany niż inne technologie. Po drugie, stare elektrownie wodne uzyskały zielone certyfikaty z naruszeniem jednoznacznych zasad unijnych w momencie, gdy obiekty należące do tych elektrowni uległy już całkowitej amortyzacji.

Zgodnie z ustawą Prawo energetyczne wszystkie formy energii odnawialnej objęte przepisami tej ustawy otrzymują takie samo wsparcie, czyli jeden zielony certyfikat za każdą megawatogodzinę.[1] Mimo że na pierwszy rzut oka zasada ta wydaje się neutralna, faktem jest że wszystkie pozostałe formy energii odnawialnej, z wyjątkiem współspalania, wiążą się z budową obiektów produkcji energii elektrycznej. „Aby stwierdzić, czy nie występuje zagregowana nadmierna rekompensata, Komisja musi sprawdzić, czy przychody wytwórców nie przekraczają kosztów produkcji i uzasadnionych korzyści wynikających z programu, tj. z czasu i zastosowanej technologii”. C (2011) 4938 (Rumunia), pkt 64, s. 15. Przyznawane w Polsce wsparcie procesu współspalania jest rażąco i całkowicie sprzeczne z tą zasadą.

Przygotowując nową ustawę, polski Minister Gospodarki tak naprawdę dokonał wstępnego oszacowania kosztów rozłożonych. Zgodnie z jego propozycją współspalanie zaczyna się na jednej trzeciej jego obecnego poziomu i w ciągu kilku lat spada jeszcze bardziej. Instytut Energetyki Odnawialnej, wybrany następnie przez Ministra Gospodarki do zbadania kosztów energii odnawialnej w odniesieniu do różnych technologii, zauważył, że współspalanie rzekomo nie wymaga żadnego wsparcia ze strony rządu i tylko 13% łącznej wartości certyfikatów (w krótkim okresie ze względu na amortyzację).[2] To przekłada się na współczynnik korekcji 0,13 w przypadku pięcioletniego zwrotu pełnej inwestycji! W związku z tym, chcąc zapewnić równe szanse poszczególnym technologiom energetycznym, należy znacząco zmniejszyć wsparcie udzielane na współspalanie w stosunku do wsparcia innych technologii, na podstawie proporcjonalnej kwoty dofinansowania potrzebnego do pobudzenia inwestycji na otwartym rynku.
 
Udzielanie wsparcia kilkukrotnie większego od koniecznego wsparcia procesu współspalania stanowi wyraźne naruszenie Wytycznych wspólnotowych w sprawie pomocy państwa na ochronę środowiska dotyczących nadmiernej rekompensaty:
 
„Zgodnie z pkt 59 akapit pierwszy wytycznych w sprawie ochrony środowiska państwa członkowskie mogą uzyskać wyrównanie różnicy pomiędzy kosztami wytworzenia energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych a ceną rynkową takiej energii. Rekompensata ta może mieć wyłącznie zastosowanie do dodatkowych kosztów produkcji energii ekologicznej w porównaniu z kosztami energii pozyskanej ze źródeł konwencjonalnych” – to cytat fragmentu Decyzji Komisji z dnia 24 kwietnia 2007 r. w sprawie programu pomocy państwa realizowanego przez Słowenię w oparciu o krajowe ustawodawstwo dotyczące kwalifikowanych producentów energii elektrycznej, sprawa nr C 7/2005, pkt 85.
 
Od trzech do siedmiu razy zwielokrotniona nadmierna rekompensata procesu współspalania w Polsce jest rażąco sprzeczna z systemem „zielonych certyfikatów” oraz systemem taryf gwarantowanych, które Komisja zatwierdziła jako pomoc państwa zgodną z zasadami wspólnego rynku.
 
W przypadku systemów certyfikatów Komisja konsekwentnie wymaga proporcjonalności względem faktycznych lub słusznie przewidywanych kosztów produkcji.  Zob. sprawa C(2010)2211, Pomoc państwa nr N 65/2010 — Wielka Brytania, Zmiany w programie certyfikatów dotyczących obowiązku korzystania z energii ze źródeł odnawialnych (ang. ROC – Renewables Obligation Certificate), 30 marca 2010 r. („(…) rozłożone koszty dopasowane do połowy prognozowanych przychodów (...) pozwolą uniknąć zagregowanej nadmiernej rekompensaty na rzecz poszczególnych wytwórców”). Współspalanie określono bowiem jako obszar, który może być nadmiernie wspierany bez wprowadzania dodatkowych ograniczeń. Brytyjski system certyfikatów przewiduje ograniczenia w zakresie certyfikatów dotyczących współspalania: „Aby ograniczyć ryzyko zalania rynku certyfikatów ROC, wkład stacji współspalania ogranicza się do 25% obowiązku pojedynczego dostawcy. Ten limit zostanie dodatkowo obniżony do 10% (od 1 kwietnia 2006 r. do 31 marca 2011 r.) oraz do 5% (od 1 kwietnia 2011 r. do 31 marca 2016 r.). Współspalanie przestanie kwalifikować się do objęcia systemem certyfikatów ROC po 31 marca 2016 r.”. DG ds. Konkurencji, C(2005)480, Temat: Pomoc państwa nr N 362/2004 – Wielka Brytania, Renewables Obligation Order 2005, 23 listopada 2005 r., s. 2–3.

Rumunia wykorzystała obliczenie kosztów rozłożonych w celu jednolitego stosowania „zielonych certyfikatów” w odniesieniu do poszczególnych technologii na podstawie kosztów wytworzenia związanych z poszczególnymi technologiami. C (2011) 4938, Pomoc państwa SA. 33134 2011/N – RO, Green certificates for promoting electricity from renewable sources, 13 lipca 2011 r., s. 8–9. Oprócz początkowo rozłożonych kosztów zastosowano różne środki w celu uniknięcia nadmiernej rekompensaty i wynikającego z niej zakłócenia rynku.[3] Przy zatwierdzaniu rumuńskiego programu dla Komisji było kluczowe to, że zapewniał on narzędzie rozwiązania problemu nadmiernej rekompensaty, którego to narzędzia brakuje w programie polskim:  „W świetle powyższych rozważań, w tym zobowiązania władz Rumunii do dostosowania w późniejszym terminie zgłoszonego działania w celu uniknięcia nadmiernej rekompensaty, Komisja stwierdza, że zgłoszone działanie jest zgodne z warunkiem braku zagregowanej nadmiernej rekompensaty”. Wyżej pkt 70, s. 16 (dodano wyróżnienie). Zatwierdzony system rozpoczyna się od skorygowanej rekompensaty opartej na kosztach wytworzenia, a następnie dopuszcza korektę w celu uniknięcia w nadmiernej rekompensaty w przyszłości.  Żaden z tych środków nie został zastosowany w ramach polskiego systemu „zielonych certyfikatów”.

Po drugie, choć ok. 42% wszystkich zielonych certyfikatów przyznano elektrowniom węglowym wykorzystującym proces współspalania, kolejne 31% przyznano starym elektrowniom wodnym, które zostały wybudowane i całkowicie zamortyzowane na wiele lat przed wprowadzeniem systemu odnawialnych źródeł energii. „(...) Zgodnie z Wytycznymi pomoc operacyjna może być przyznana w celu zrekompensowania różnicy między kosztem wytworzenia energii ze źródeł odnawialnych, w tym amortyzacją dodatkowych inwestycji na rzecz ochrony środowiska, a ceną rynkową danej formy energii i do momentu zamortyzowania zakładu zgodnie z normalnymi zasadami rachunkowości”. Becker i in. wyżej, fragment Wytycznych wspólnotowych w sprawie pomocy państwa na ochronę środowiska z 2008 r., Dz.U. C 82/1, pkt 109 lit. a). Całkowicie zamortyzowane elektrownie wodne są z pozoru również poza zakresem pomocy operacyjnej zgodnej z zasadami wspólnego rynku. Praktycznie nie ma miejsca na dyskusję w sprawie amortyzacji starych aktywów niekwalifikujących się do objęcia pomocą operacyjną w formie zielonych certyfikatów.

W ujęciu ogólnym wsparcie współspalania oraz starych elektrowni wodnych niezgodne z zasadami wspólnego rynku stanowi ok. 70% całego wsparcia w formie zielonych certyfikatów udzielonego od 2005 r. do dnia dzisiejszego.  Zgodnie z prawem europejskim pomoc państwa niezgodna z zasadami wspólnego rynku musi zostać zwrócona przez jej beneficjentów. Zawiadomienie Komisji „Zapewnienie skutecznego wykonania decyzji Komisji nakazujących państwom członkowskim odzyskanie pomocy przyznanej bezprawnie i niezgodnej ze wspólnym rynkiem” (2007/C 272/05).  „Dla zachowania spójności systemu pomocy państwa decyzje Komisji nakazujące państwom członkowskim windykację bezprawnie przyznanej pomocy państwa od beneficjenta (zwane dalej „decyzjami o windykacji”) muszą koniecznie być wykonywane bezzwłocznie i skutecznie”. Tamże, pkt 3.  Art. 14 ust. 3 rozporządzenia proceduralnego stanowi, że „windykacja zostaje przeprowadzona bezzwłocznie i zgodnie z procedurami przewidzianymi w prawie krajowym zainteresowanego państwa członkowskiego, pod warunkiem że przewidują one bezzwłoczne i skuteczne wykonanie decyzji Komisji.”. Tamże, pkt 11, fragment rozporządzenia Rady (WE) nr 659/1999 z dnia 22 marca 1999 r. ustanawiającego szczegółowe zasady stosowania art. 93 Traktatu WE (Dz.U. L 83, 27.3.1999, s. 1).

Na chwilę obecną nie ma podstaw do uznania jakiejkolwiek pomocy na technologię współspalania opartej na rozważnej decyzji rządu podjętej na podstawie kosztów wytworzenia. Jeżeli jakąś część współczynnika korekcji można byłoby uzasadnić na podstawie faktycznego kosztu, wówczas nowa ustawa przewidująca współczynnik korekcji mogłaby przypuszczalnie zachować tę część pomocy państwa, która została już przyznana. Mogłoby to także ograniczyć konieczność i zachęty do kontynuowania działań dzięki pomocy niezgodnej z zasadami wspólnego rynku po prostu z uwagi na rozległe konsekwencje windykacji z mocą wsteczną.

Niemniej bez nowej ustawy opartej na rozłożonych kosztach produkcji, w formie zaproponowanej w zeszłym roku przez Ministra Gospodarki, oraz bez stosownych korekt w celu odzwierciedlenia jak najbardziej wiarygodnych dostępnych danych, wszystkie zielone certyfikaty można podważyć jako sprzeczne z prawem. Może to nawet oznaczać, że tak samo będzie można zakwestionować wszystkie dopłaty do energii ze źródeł odnawialnych na wszystkich rachunkach za energię elektryczną w Polsce od 2005 r. Kwestia ta ma bardzo poważne konsekwencje i tragiczne jest to, że jej upublicznienie zajęło aż osiem lat. W branży już od wielu miesięcy krążyły plotki na ten temat, ale prowadzone obecnie badanie tej sprawy przez Komisję dostarcza nowych argumentów za jak najszybszym rozwiązaniem tego problemu.

Randy Mott, prezes zarządu CEERES Sp. z o.o.
Oszczędzaj Energię!