Autor Wątek: Przydomowe elektrownie wiatrowe  (Przeczytany 5521 razy)

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Przydomowe elektrownie wiatrowe
« dnia: Luty 28, 2013, 07:44:09 am »
W Bielsku Podlaskim powstała pierwsza hala fabryki, w której produkowane będą małe, przydomowe elektrownie wiatrowe – dowiedział się „Nasz Dziennik”.

Wszystkie części tych innowacyjnych urządzeń – m.in. turbina, rotor czy inwertor – to osiągnięcia polskiej myśli technicznej. Mały wiatrak, o wysokości do 4 metrów i mocy turbiny do 10 kilowatów, jest w stanie zasilić każde gospodarstwo rodzinne. Co istotne, nie stanowi przy tym żadnego zagrożenia dla zdrowia jego mieszkańców i środowiska.

Fabrykę przydomowych elektrowni wiatrowych buduje firma Polbud Eko Energia należąca do Wschodniego Klastra Budowlanego. W skład tego klastra wchodzą jedynie podlaskie firmy reprezentujące polski kapitał. – Budowa małej elektrowni wiatrowej jest oparta całkowicie na polskiej, autorskiej myśli technicznej. Jest ona w trakcie rejestracji w urzędzie patentowym – powiedział „Naszemu Dziennikowi” Marcin Rożko, kierownik działu badawczo-rozwojowego energetyki odnawialnej firmy Polbud. Przy projektowaniu i budowie małego wiatraka pracowali wspólnie m.in. naukowcy i inżynierowie z Politechniki Białostockiej, Politechniki Krakowskiej, Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Politechniki Warszawskiej oraz Instytutu Energetyki Odnawialnej w Warszawie. Na prace badawcze bielska firma wydała 3,6 mln złotych.

Patent na turbinę
W ramach projektu opracowano innowacyjną turbinę wiatrową, na podstawie własnych opatentowanych rozwiązań technicznych. – Główną ideą, jaka przyświecała nam przy budowie tej turbiny, jest wykorzystanie przez nią niskich i średnich prędkości wiatrów, jakie panują na obszarach większości terenów Polski, ale i Europy – tłumaczy Marcin Rożko. – Zaczyna ona pracować już przy bardzo małym wietrze – dodaje. Zaletą turbiny, opracowanej przez polskich naukowców, jest również jej bardzo duża wydajność przy małych rozmiarach. Ma być ona produkowana w trzech typach. Najmniejsza turbina, o mocy zaledwie 1 kilowata, może zasilić np. biuro lub pojedynczy budynek. Mocniejsze turbiny dla gospodarstw domowych i rolnych mają moc 5 i 10 kilowatów.

Obecnie w Bielsku Podlaskim, w warunkach naturalnych, testowany jest już prototyp tej małej przydomowej elektrowni wiatrowej. – Prototyp spisuje się bardzo dobrze – twierdzi Marcin Rożko. Już niebawem ma ruszyć produkcja pierwszej serii małych elektrowni wiatrowych. Wedle planów na polski rynek mają trafić na początku lipca tego roku. Mimo że przydomowe wiatraki nie są jeszcze nawet reklamowane i nieobecne na targach, to już teraz cieszą się dużym zainteresowaniem, głównie klientów indywidualnych, czyli posiadaczy gospodarstw domowych. Bowiem mała elektrownia wiatrowa, w zależności od mocy turbiny i siły wiatru na danym terenie, jest w stanie zaopatrzyć w prąd jedno lub góra dwa gospodarstwa domowe. – Ideą tej małej elektrowni wiatrowej jest samowystarczalność, tak aby każdy jej użytkownik mógł tanio wytworzyć tyle energii, ile jest mu potrzebne – tłumaczy Marcin Rożko.

Pionowa oś obrotu
Najważniejszą cechą małych elektrowni wiatrowych, takich jak te powstające w Bielsku Podlaskim, jest to, iż nie stanowią one żadnego zagrożenia dla zdrowia ludzi i środowiska. Zasadniczo decydują o tym mała moc ich turbin i niewielkie rozmiary wiatraka, który ma, zależnie od mocy turbiny, zaledwie od 2 do 4 metrów. – Budowa takich małych elektrowni wiatrowych to dobry pomysł. Ich praca nie ma żadnych szkodliwych skutków dla zdrowia ludzi i dla środowiska – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. – Jestem przeciwnikiem ogromnych elektrowni wiatrowych o wielkiej mocy turbin, do tego jeszcze stawianych grupowo w farmach wiatrowych, co potęguje ich szkodliwe działanie. A do tego drenuje nasze kieszenie. Natomiast budowę małych elektrowni przydomowych popieram – dodaje prof. Szyszko.

Bezpiecznym rozwiązaniem jest również pionowa – w przeciwieństwie do poziomej w dużych elektrowniach wiatrowych – oś obrotu turbiny. Oznacza to pionowe ustawienie łopat wiatraka, które krążą wokół turbiny. – Pionowa oś wiatraka to rozwiązanie przyjazne środowisku, bardziej pierwotne, gdyż było ono stosowane już u zarania tego urządzenia, czyli w starożytnym Egipcie – stwierdza Marcin Rożko. Taki typ wiatraka nie wytwarza niebezpiecznych dla zdrowia ultradźwięków, nie generuje również żadnego hałasu, gdyż pracy takiej turbiny praktycznie nie słychać. Wszystkie części tych innowacyjnych urządzeń – m.in. turbina, rotor czy inwertor – to polska myśl techniczna, wytwarzana również w naszym kraju. – Nie chcemy robić „składaków”, tak jak to jest przy dużych wiatrakach stawianych w naszym kraju, gdzie każda część powstaje w innej części świata i ten wiatrak stanowi najczęściej taki zlepek niedostosowanych do siebie części, przy dużych stratach energii – podkreśla Rożko. Przedsięwzięcie bielskiej firmy zakłada budowę największego i najnowocześniejszego w Europie zakładu produkcyjnego wytwarzającego przydomowe turbiny wiatrowe o małej mocy. Polbud przeznacza na nią ponad 20 mln złotych. W ramach tej inwestycji uruchomione mają zastać nowoczesne hale produkcyjne w Bielsku Podlaskim. Jedna już stoi i obecnie prowadzony jest do niej zakup maszyn. Zatrudnia się również pracowników. Powstaną jeszcze dwie hale. Największa ma mieć powierzchnię ponad 4 tys. metrów kwadratowych. Budowa zakładu wraz z instalacją maszyn o wartości 6,6 mln zł współfinansowana jest m.in. z Funduszu Kredytu Technologicznego Banku Gospodarstwa Krajowego.
źródło: dziennik polski
Oszczędzaj Energię!

danak77

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 185
    • Zobacz profil
    • www.daar-bud.pl
Odp: Przydomowe elektrownie wiatrowe
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 22, 2013, 10:29:51 pm »
Powiem tak. W moich rodzimych stronach wiatraki by się sprawdziły, bo najbardziej 'piździ ' w kieleckim ;) Przepraszam za dosadne słowa, ale tak się u nas mówi :))
Temat wiatrakow ciekawy, ale jak inwestor ma czekać rok na wyniki badań z siły wiatru to odniechciewa mu się inwestycji. Dodatkowo jak się okaże, że wiatrak stoi na terenie przelotowym jakichś ptaków , to już całkiem posprzatane ...
To ja już wolę fotowoltaikę...

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Odp: Przydomowe elektrownie wiatrowe
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 29, 2013, 02:27:42 pm »
Zdaniem Mariusza Klimczaka, prezesa Banku Ochrony Środowiska, na rozwoju rynku domowych instalacji OZE skorzysta polska gospodarka, a rozwój domowej mikrogeneracji przyczyniłby się także do obniżenia kosztów systemu wsparcia enegetyki odnawialnej.

Jak argumentuje na łamach "Rzeczpospolitej" Mariusz Klimczak, koszt wsparcia produkcji zielonej energii w domowym systemie OZE może być nawet kilkukrotnie niższy niż w przypadku produkcji energii na dużych farmach wiatrowych.

- To efekt skumulowania w sobie zalet fotowoltaiki, czyli produkcji prądu ze słońca i pomp ciepła, urządzeń do ogrzewania pomieszczeń. W tym przypadku o jakimkolwiek wsparciu możemy mówić tylko odnośnie do produkcji energii elektrycznej w części wprowadzonej do sieci. Trzeba jednak pamiętać, że ta sama energia napędza pompę ciepła, która produkuje 3,5-krotnie więcej energii, którą gospodarstwo zużywa na swoje potrzeby. To ciepło nie zostanie objęte systemem budżetowego wsparcia, a jak najbardziej może zostać wliczone do krajowej puli energii pochodzącej z OZE - wnp.pl cytuje Mariusza Klimczaka.

Prezes BOŚ szacuje, że koszt wsparcia za 1 TWh energii wyprodukowaną w domowych instalacjach OZE wyniósłby ok. 20-30 mln zł i podaje, że w przypadku dużych źródeł OZE koszt dopłat za wyprodukowanie takiej samej ilości energii wynosi obecnie ok. 200 mln zł.

Jednocześnie prezes Banku Ochrony Środowiska podkreśla na łamach "RZ" potrzebę walki ze stereotypem, że mikroinstalacje OZE są zbyt drogie i nie przynoszą korzyści. - Wszystko jest wypadkową tego, ile dzisiaj kosztuje energia i surowce oraz jakie są prognozy na pięć - dziesięć lat. Model oparty na niewielkich odnawialnych źródłach energii, który jako BOŚ Bank promujemy, daje gospodarstwom domowym przede wszystkim pełną niezależność od cen nośników energii i autonomię od dostaw z zewnątrz. Można mieć własne ogrzewanie, ciepłą wodę bez comiesięcznych rachunków i nie martwić się, czy węgiel lub energia elektryczna zdrożeją za kilka lat o 30 proc. Jedynym kosztem jest ten, jaki ponosi się podczas początkowej inwestycji, którą można w całości pokryć z kredytu - "RZ" cytuje prezesa BOŚ.

Wśród zalet rozwoju domowych instalacji prosumenckich, które mogą dać korzyści w makroskali Mariusz Kliczak wymienia tworzenie nowych miejsc pracy, pobudzenie rynku nowoczesnych rozwiązań informatycznych i telekomunikacyjnych wspomagających pracę mikroźródeł. Jego zdaniem, rozwój rynku mikroistalacji może dokładać do wzrostu polskiego PKB 1 pkt proc.

- To potencjał, po który warto sięgnąć. Musimy dziś bowiem odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie chcemy być za dziesięć, dwadzieścia lat. Dotychczasowe lokomotywy wzrostu zdecydowanie się wyczerpują, a Europa i świat nie stoją w miejscu. Warto wykreować nowy rynek, który dałby Polsce potencjał do budowy innowacyjnej gospodarki opartej na nowych źródłach wzrostu i technologiach. Inaczej możemy zostać wyłącznie importerem rozwiązań oferowanych przez inne kraje - przekonuje na łamach "RZ" Mariusz Klimczak.

Prezes BOŚ w wywiadzie dla "RZ" komentuje także rozwiązania dla prosumentów wprowadzone przez ostatnią nowelizację Prawa energetycznego, zgodnie z którymi prosumenci mogą odsprzedawać do sieci produkowaną przez siebie energię, ale tylko po cenie równej 80% ceny hurtowej energii z roku poprzedniego, czyli obecnie za ok. 16 gr/kWh.

- Zgodnie 
z obecnymi przepisami prosument może wprowadzić nadwyżki do sieci po cenie ok. 16 gr/kWh. Natomiast kupować musi po ok. 65 gr/kWh. To nie do końca fair. Dlaczego kupno i sprzedaż wytworzonego przez rodzinę prądu nie może być rozliczana po tej samej stawce. Alternatywą są roczne rozliczenia z zakładem energetycznym produkcji i konsumpcji energii elektrycznej. Przy takim założeniu dość łatwo można wykazać, że nadprodukcja prądu w ciągu dnia i w okresie letnim mogłaby zbilansować jego zużycie w godzinach nocnych bądź zimą, gdy czas nasłonecznienia jest krótszy. Gospodarstwa domowe zyskałyby pewność, że nowoczesne rozwiązania nie wygenerują dodatkowych kosztów w porównaniu z tradycyjnym ogrzewaniem, np. piecem węglowym. A dodatkowo spadłaby niska emisja, zniknęłaby konieczność rozpalania w piecu, pozbywania się popiołu – to rozsądne i wygodne - "RZ" cytuje Mariusza Klimczaka.
gramwzielone.pl
Oszczędzaj Energię!