Autor Wątek: Niska Emisja w gminach  (Przeczytany 2314 razy)

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Niska Emisja w gminach
« dnia: Luty 07, 2015, 05:06:00 pm »
Samorządy będą mogły określać, jakimi paliwami stałymi mieszkańcy będą mogli palić w swoich przydomowych kotłowniach, a także minimalne standardy techniczne dla takich urządzeń - wynika z przygotowanego przez posłów PO projektu noweli Prawa ochrony środowiska.


Przewodniczący sejmowej podkomisji ds. monitorowania gospodarki odpadami Tadeusz Arkit (PO) poinformował PAP, że przygotowywane przepisy mają pomóc samorządom w walce z tzw. niską emisją.

Niedawno NIK wskazywała, że Polska od lat ma najbardziej zanieczyszczone powietrze w Unii Europejskiej. Problemem jest właśnie tzw. niska emisja, czyli zanieczyszczenia pochodzące głównie z przydomowych kotłowni, w których pali się złej jakości węglem czy nawet śmieciami. Problemem jest również emisja zanieczyszczeń pochodzących z transportu.

NIK wskazywała, że największe ponadnormatywne stężenia pyłu zawieszonego (PM10 i PM2,5) oraz benzo(a)pirenu (B(a)P) występują przede wszystkim na południu Polski jak i w dużych miastach. Najgorzej jest w Krakowie, gdzie limity były przekroczone przez 150 dni w roku.

Arkit wyjaśnił, że posłowie chcą zaproponować sprecyzowanie przepisów tak, by sejmiki wojewódzkie przy pomocy uchwał mogły określać rodzaje i jakość paliw stałych dopuszczonych do stosowania oraz parametry techniczne lub parametry emisji urządzeń do spalania. W poselskim projekcie noweli POŚ, sejmik województwa, by zapobiegać negatywnemu oddziaływaniu na zdrowie, środowisko czy na zabytki, będzie mógł uchwalić zakaz stosowania określonych instalacji i urządzeń, w których następuje spalanie. Uchwała będzie musiała jednak określić np. granice obszaru objętego ograniczeniami. Poza tymi wymogami uchwała będzie mogła też określić czas obowiązywania ograniczeń w ciągu roku lub warunki meteorologiczne, czy stan jakości powietrza, dla których obowiązują ograniczenia określone w uchwale.

Poseł PO dodał, że chodzi też o to, by uchwały te nie były później kwestionowane przez sądy administracyjne. Przykładem jest stolica Małopolski, gdzie wprowadzono zakaz stosowania paliw stałych w przydomowych piecach. Wojewódzki Sąd Administracyjny jednak uchylił go twierdząc, że zgodnie z prawem taki zakaz nie jest możliwy. Gdyby bowiem zakazać palenia węglem w przydomowych piecach w Krakowie, takim zakazem trzeba byłoby też objąć miejscowe elektrociepłownie.

"Nie zawsze można zakazać opalania węglem, bo czasami na danym obszarze nie ma sieci ciepłowniczej czy gazowej. Dlatego chcemy, aby samorządy mogły określić dopuszczalne parametry dla kotłów. Dobrej jakości kotły emitują niewielkie ilości związków toksycznych. W ten sposób poprawiamy stan powietrza i środowiska" - powiedział poseł.

Jego zdaniem przyszła nowelizacja dawałaby też możliwość wprowadzania w gminach stref ograniczonej emisji komunikacyjnej. "Jest to szczególnie istotne w dużych miastach. Rady miejskie będą mogły wyznaczyć strefę, do której nie będzie można wjechać pojazdami niespełniających norm emisji Euro" - wyjaśnił Arkit. Tak zwane normy Euro ustalają dopuszczalne emisje spalin dla samochodów. Od 2008 roku silniki diesla objęte są normą Euro 5, która obniżyła emisję szkodliwych tlenków azotu (NOx) o 60 proc. Od początku ub.roku w UE obowiązuje norma Euro 6, która ogranicza emisje NOx o kolejne 80 proc.

W projektowanych przepisach określono też, że minister spraw wewnętrznych w porozumieniu z ministrami środowiska i transportu w rozporządzeniu określi m.in. oznakowanie pojazdów, odpowiednio do spełnianych przez nie norm w zakresie emisji zanieczyszczeń zawartych w spalinach.

Nowelizacja ma też dać możliwość kompensacji emisji przez ograniczanie niskiej emisji, czego obecne prawo nie przewiduje. "Obecne przepisy umożliwiają kompensację wyłącznie przez ograniczanie emisji z przedsiębiorstw. Jeżeli w gminie jakaś firma ogranicza emisję, to w miejsce tego +ograniczonego limitu emisji+ może przyjść następne przedsiębiorstwo. Jeżeli tak się nie dzieje, to takiej możliwości nie ma. Chcemy dać możliwość kompensacji przez ograniczanie emisji od osób fizycznych. Przykładowo firma podłączając prywatne domy do kolektora, obniża emisje i będzie mogła zlokalizować swoją inwestycję. Korzyść jest podwójna - pojawiają się nowe miejsca pracy i poprawiamy stan środowiska" - wyjaśnił Arkit.

Poseł dodał, że w projekcie noweli - o czym już wcześniej informowała PAP - znajdą się przepisy, które mają ograniczyć stawianie ekranów akustycznych przy polach czy lasach. Zgodnie z prawem, takimi ekranami trzeba obecnie zabezpieczać nie tylko faktycznie zabudowane tereny, ale też i te które są przewidziane pod taką zabudowę. Powoduje to, że ekrany często "chronią" przed hałasem niezamieszkane tereny, takie jak pola.

"Chodzi o to, by ekranami chronić tereny faktycznie zagospodarowane. Jeżeli w przyszłości teren zostanie zagospodarowany, to wtedy takie ekrany trzeba będzie postawić" - wyjaśnił Arkit.

Przewodniczący poinformował, że podpisy pod poselskim projektem będą zbierane podczas następnego posiedzenia Sejmu. Następnie zostanie on złożony do laski marszałkowskiej.

żródło: onet.pl
Oszczędzaj Energię!

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Odp: Niska Emisja w gminach
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 16, 2015, 06:27:47 pm »
Im dłużej oddychamy trującym powietrzem, tym krócej żyjemy. Im dłużej nic z tym nie robimy, tym wyższą karę zapłacimy Unii Europejskiej. Wiszą nad nami nawet 4 mld zł!

Polska ma od lat najbardziej zanieczyszczone powietrze w UE. W wielu miastach stężenie toksycznych i rakotwórczych substancji - pyłu zawieszonego PM10 i benzo (a) pirenu - przekracza dopuszczalne normy kilka-, a nawet kilkunastokrotnie. W południowej Polsce ludzie przez niemal połowę dni w roku oddychają trującym koktajlem, który wywołuje astmę, zawały serca, raka płuc.

W Krakowie bezpieczne wartości są przekroczone aż 150 dni w roku, w Gliwicach i Zabrzu - 125 dni. Niemal żadne miasto nie spełnia unijnych norm czystości powietrza. Najgorzej jest w górskich kotlinach - w Nowej Rudzie czy Suchej Beskidzkiej.

Komisja Europejska wysłała do polskiego rządu opinię, zarzucając w niej naruszenie unijnego prawa. Iris Petsa, rzeczniczka Komisji ds. środowiska, podkreśla, że to już drugie upomnienie: - Uchybienia są ciągłe i Polska nic z tym nie robi.

Władze UE przyglądają się ostatnio uważnie zanieczyszczeniu pochodzącemu z transportu. Krytyczny poziom dwutlenku azotu, głównie ze starych silników dieslowskich, przekroczony jest w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i na Górnym Śląsku. Wzrasta jednak w całym kraju.

Polska będzie mieć dwa miesiące na poprawę. Jeśli przynajmniej nie zainicjuje prac legislacyjnych służących wyeliminowaniu zanieczyszczeń, Trybunał w Luksemburgu może nałożyć karę. - Nie ma co liczyć na taryfę ulgową. Jesteśmy najbrudniejszym państwem Unii - ostrzega Małgorzata Smolak, prawniczka fundacji Client Earth promującej ochronę środowiska.

Według analizy NIK za lekceważenie jakości powietrza możemy zapłacić nawet 4 mld zł. Jeśli Trybunał orzeknie karę, zapłacimy ją jednorazowo za poprzednie lata, nawet od 2004 r., gdy Bruksela dopatrzyła się uchybień. Potem co roku będziemy płacić kolejne, dopóki nie zaczniemy dotrzymywać zobowiązań. Kara może też polegać na obcięciu funduszy unijnych.

Bruksela wszczęła postępowanie również wobec 15 innych państw. I tym zapewne Polska będzie próbowała uzasadnić swoje zaniechania. - Tyle że na przykład w Szwecji przekroczenia dotyczą jednej handlowej ulicy w Sztokholmie, a u nas prawie całego kraju - mówi Małgorzata Smolak.

Ogromne są także i rosną koszty leczenia. - Na przewlekłą chorobę płuc cierpi 2,5 mln Polaków - mówi Łukasz Adamkiewicz z organizacji HEAL, która bada wpływ zanieczyszczeń na zdrowie. Pyły powodują też zawały serca i udary mózgu. Szacuje się, że mieszkańcy Warszawy czy Krakowa żyją nawet dwa lata krócej, niż mogliby żyć, gdyby oddychali powietrzem spełniającym normy.

Aktywiści, którzy w zeszłym tygodniu powołali Polski Alarm Smogowy, narzekają na indolencję polityków. - Od lat główne źródło zanieczyszczeń, czyli kominy domowych kotłów, jest poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Brakuje norm jakości paliw i norm emisyjnych dla kotłów - mówi Andrzej Guła z tej organizacji.

Dziś przepisy są nieprecyzyjne. Sąd administracyjny zakwestionował krakowski zakaz palenia węglem w piecach, bo dotyczył tylko mieszkań i domów, a nie firm, co jest sprzeczne z zasadą równości. Posłowie chcą przepisy uściślić.

- Kraków będzie mógł całkowicie zakazać palenia węglem. Inne miasta pewnie nie pójdą tym śladem, ale będą mogły wyeliminować surowce najgorszej jakości - mówi poseł PO Tadeusz Arkit, współautor nowelizacji.

Politycy planują też, by na wzór Berlina czy Londynu polskie miasta mogły wyznaczyć strefy dostępne tylko dla aut spełniających rygorystyczne normy ekologiczne.


źródło: gazeta.pl
Oszczędzaj Energię!

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Odp: Niska Emisja w gminach
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 27, 2015, 11:33:54 am »
Polska ma dwa miesiące na wyjaśnienie, jakie działania podejmie, by zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza. Komisja Europejska przekazała nam opinię w sprawie przekroczeń szkodliwych pyłów PM10. Jeśli nie przekonamy Unii, że walczymy ze smogiem, grożą nam 4 mld zł kary.

"Komisja wzywa Polskę do działania w sprawie zanieczyszczenia powietrza. (...) Komisja uważa, że Polska od 2005 roku nie podjęła odpowiednich środków w celu ochrony zdrowia obywateli i prosi o szybkie i efektywne działania (...). Dzisiejsza opinia uzasadniona daje Polsce dwa miesiące na odpowiedź. Jeśli w wyznaczonym terminie nie zostaną podjęte działania, sprawa trafi do Trybunału Sprawiedliwości" - czytamy w przesłanej właśnie do polskiego rządu opinii.

Polsce grożą kary

A wraz z procesem przed TK do Polski przyjdą wielomiliardowe kary. Polskie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone w Europie. W wielu miastach stężenie toksycznych i rakotwórczych substancji - pyłu zawieszonego PM10 i benzo (a) pirenu przekracza kilkakrotnie dopuszczalne normy. Mieszkańcy, zwłaszcza południowej Polski i Śląska, przez niemal połowę dni w roku oddychają trującym koktajlem - węglem, siarką, związkami azotu, wapnia i chloru, trującymi rakotwórczymi wielopierścieniowymi węglowodorami aromatycznymi, metalami ciężkimi, furanami i dioksynami. Ich cząsteczki dostają się do układu oddechowego i powodują astmę, choroby układu krążenia, raka płuc. Unijne prawo wymaga, by rocznie stężenie pyłu PM10 w powietrzu nie przekraczało średnio 40 mikrogramów na metr sześcienny. Norma dzienna wynosi 50 mikrogramów na metr sześcienny i może być przekroczona nie więcej niż 35 razy w roku. Tymczasem w Krakowie te wartości są przekroczone przez 150 dni w roku, w Nowym Sączu przez 126 dni, w Gliwicach i Zabrzu przez 125 dni, w Sosnowcu przez 124 dni, a w Katowicach przez 123 dni.

W opinii Komisja Europejska zaznacza m.in., że w Polsce zanieczyszczenia pochodzą głównie ze spalania węgla w domach.

Co na to polski rząd?

W Ministerstwie Środowiska jest przygotowywany Krajowy Program Ochrony Powietrza (KPOP). W najbliższych dniach zostanie przekazany do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych. Problem jednak w tym, że obecnie w kraju realizowane są 54 takie programy na szczeblu lokalnym. Efektów jednak brak, bo dopóki najbardziej zanieczyszczone województwa nie podejmą radykalnych działań, emisja pyłów nie będzie maleć.

Podjęcie ostrych kroków ma umożliwić nowa ustawa o ochronie środowiska. Jej projekt trafił właśnie do laski marszałkowskiej. Zakłada on, że samorządy będą mogły określać dopuszczalne do stosowania paliwa i zakazywać innych. Na wzór krajów europejskich będą mogły określać parametry kotłów węglowych, by eliminować te przestarzałe, emitujące najwięcej zanieczyszczeń, oraz na wzór Paryża czy Londynu wprowadzać strefy ograniczonej emisji.

Polskie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone w Unii Europejskiej. Jesteśmy czarną plamą na unijnej mapie. Efektem są tysiące przedwczesnych śmierci i zwiększona liczba chorób płuc, serca, nowotworów. Głównym źródłem zanieczyszczeń są kominy naszych domów i pojazdy na drogach.

Dlatego chcemy jak najszybszego przeprowadzenia odpowiednich zmian w prawie, które umożliwią:

- wyeliminowanie ze sprzedaży detalicznej węgla najgorszej jakości,

- dopuszczenie do sprzedaży wyłącznie kotłów węglowych spełniających najsurowsze normy emisji,

- skuteczne ograniczanie ruchu samochodów w miastach.

To wszystko możliwe jest jeszcze w tej kadencji Sejmu. Więcej tekstów z akcji czytaj na wyborcza.biz/powietrze

źródło: gazeta.pl
Oszczędzaj Energię!

energetyczny

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 519
    • Zobacz profil
    • www.timeko.pl
Odp: Niska Emisja w gminach
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 10, 2015, 02:20:42 pm »
Minister środowiska ogłosił projekt krajowego programu ochrony powietrza. Nowe przepisy pozwolą samorządom eliminować najgorszej jakości węgiel i najgorsze kotły - główne źródła zanieczyszczenia powietrza. Rozmowa z Maciejem Grabowskim, ministrem środowiska.


MACIEJ GRABOWSKI: Zgodnie z prawem ochrony środowiska minister może taki program przygotować, jeśli działania samorządów nie przynoszą poprawy jakości powietrza.

Poza tym mamy nacisk ze strony Brukseli, by przyspieszyć poprawę jakości powietrza w Polsce, oraz zobowiązanie, by dotrzymywać wyznaczonych norm stężenia zanieczyszczeń. Najważniejsza jest dla nas realna możliwość wpłynięcia na stan powietrza w Polsce.

Za pomocą dokumentu mającego charakter planistyczny, a nie wykonawczy?

- Wiem, że rozmawiam z dziennikarzem z Krakowa, gdzie na poziomie samorządowym i wśród mieszkańców sprawa jest szeroko dyskutowana, ale generalnie brakuje wiedzy na ten temat. Znaczna część ludzi, którzy wrzucają do swoich pieców np. odpady, nie ma bladego pojęcia, że szkodzi sobie i swojemu otoczeniu. Stwarza poważne zagrożenie, nawet o tym nie wiedząc, bo efekty nie są przecież widoczne od razu. Dlatego program w pierwszej kolejności diagnozuje obecną sytuację, wskazując główne przyczyny zanieczyszczenia powietrza.

Poza tym pamiętajmy, że znaczącej naprawy jakości powietrza nie da się osiągnąć w pojedynkę. Powietrze nie stosuje się do granic gmin czy regionów. To problem całej Polski. Jeśli więc nie będzie współpracy na poziomie centralnym oraz z samorządami i organizacjami pozarządowymi, nie będzie też sukcesu. Stąd nasza propozycja podpisania porozumienia w tej sprawie między zainteresowanymi instytucjami.

Zaproponowaliśmy w programie działania legislacyjne, które naszym zdaniem są potrzebne do polepszenia jakości polskiego powietrza. Jest wśród nich zmiana ustawy Prawo ochrony środowiska, zmiany w zakresie budownictwa, planowania i gospodarki przestrzennej, wprowadzenia wymagań jakościowych dla paliw stałych oraz standardów emisyjnych dla małych instalacji spalania paliw, takich jak te wykorzystywane w naszych domach. To są działania wymagające współpracy międzyresortowej.

W skali kraju podstawowym źródłem zanieczyszczeń są kominy kotłów domowych. Pochodzi z nich prawie 90 proc. wszystkich pyłów, a pojazdy wyrzucają około 6 proc.[/b]

Dokumenty, nawet najlepsze, nie załatwią jednak sprawy. Potrzebne będą pieniądze, większe niż dziś, na wymianę źródeł ciepła na czystsze. Polacy sami nie sfinansują tej rewolucji.


- Stąd m.in. program "Kawka" - przecież Kraków z niego korzysta. To 800 mln zł przewidzianych do wydania w całym kraju przez samorządy, które wesprą dotacjami mieszkańców chcących np. wymienić przestarzałe kotły węglowe na nowoczes-ne źródło ciepła. Walce z niską emisją poświęcone są też inne programy narodowego funduszu - "Gazela", "Prosument" czy "Lemur".

Według danych krakowskiego Instytutu Ekonomii Środowiska co najmniej 3 mln domów ma przestarzałe piece. "Kawka" to niespełna 270 zł na likwidację jednego takiego pieca, na którego zastąpienie trzeba od 8 do 15 tys. zł.

- O ile dobrze pamiętam, tylko w Małopolsce na realizację programu ochrony powietrza trzeba by wydać ok. 2 mld zł. Ale proszę mi wierzyć, pieniądze to najmniejszy problem. Po pierwsze, nie da się w kilka lat wymienić wszystkich pieców w Polsce, więc te pieniądze nie są potrzebne od razu. Po drugie, są też środki unijne, które w swej dyspozycji mają samorządy województwa. A my dzięki finansowaniu z narodowego i wojewódzkich funduszy ochrony środowiska będziemy dalej w tym pomagać.

Rozumiem, że resort będzie wspierał pakiet zmian w prawie przygotowywanych m.in. przez posła Tadeusza Arkita, które pozwolą na wyznaczanie rodzajów paliw dopuszczalnych na wybranych obszarach czy klasy kotłów.

- A także na wprowadzenie ograniczenia w ruchu samochodowym. Tak, te zmiany mają moje pełne poparcie.

Gmina będzie mogła zakazać używania węgla niskiej jakości, ale Ministerstwo Gospodarki nie ma zamiaru zakazać jego sprzedaży. Jak to ma działać? Przecież każdego pieca skontrolować się nie da.


- W uwagach do projektu rozporządzenia w sprawie norm jakości węgla, które skierowaliśmy do resortu gospodarki, zaznaczamy, że ich obecny kształt nie poprawi jakości powietrza. Niedopuszczalne jest dla nas użycie przedrostka "eko-" w odniesieniu do miału czy innych gorszych gatunków węgla, co sugerowałoby, że ich stosowanie przynosi korzyści dla środowiska. Tymczasem spalanie właśnie takiego paliwa wynosi do powietrza najwięcej zanieczyszczeń.

Nie wiem, jaki ostatecznie kształt przyjmie to rozporządzenie ministra gospodarki, jednak będę zabiegał, by na liście paliw dopuszczonych do sprzedaży detalicznej nie było mułu.

To naszym zdaniem próg minimum. Muły to rodzaj odpadu przy produkcji węgla, który nie powinien być spalany w nieprzeznaczonych do tego domowych kotłach. Takie paliwo powinno być wykorzystywane wyłącznie przez przystosowane do tego zakłady, choćby elektrownie, wyposażone w systemy filtrowania.


źródło: gazeta.pl
Oszczędzaj Energię!